* * *

Za skarb mamy
Słońce
Które podnosi
Jedna ręka
Które opuszcza
Jedna ręka

Ciepła z przesilenia
I wilgna bo równonocy
Dała cierpliwość

Z obcego języka
Dla nas
Wywodząca
Nieobliczoną ilość dni
Upiekła w piekarniku
Weka o przepisie
Zachodzących gwiazd

Z obcej żeglugi
Przywiozłaś mi
Serce swoje – nie zdawaj pytań

Oblej egzamin z życia
A nauczę cię żyć w niebie
Gdzie sięgałem
Tylko wzrokiem
Gdzie zamieram
Owocem zakazanym matki natury
Bo nie chciałem kolców
Tylko kielich
Podlegli tejże Wigilii

Wstrzymamy słońce
Poruszymy ziemię

U bramy z natchnień
Wahania
W porywie
Zaistniejemy
Zamieszaniem
Lirykę rzucając
W wolny
Wszechświat
Dając frazę jako pocisk
Który jak poseł
Dociera z wieścią:

Kocham

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.