* * *

Gdy kocham cię
Sen trwa
Ogień trawiący bawiący samarytan
Mam w sobie cnotę

Języka nie poezji
A ufając cieniu oderwanemu od materii
Ufasz migdałom już gotowym do użytkowania
O żart wątły
A teraz które wiadomego pochodzenia
Odbije się na jutrze

Bo nam dano
Z góry – o co chcieliśmy zabiegać
Co zmyślone przez duszę?
A duszę się w bezbronnej dobroci
To wróci

Kiedy oskarżysz mnie
O przywilej tęsknoty za światem
Światem z półuśmiechu z pół-dotyku
O połowie pogniecionej

Sekundy niczyjej
A mam tych sekund miliony podzielone dodane podniesione
Bo umiem pomieścić je w minutach poszczę w
Dobach gdy kocham

Czas staje albo leci nieubłaganie
Zanim znowu otworzę tamę
W postaci kropki – zacznę stworzenie

Świata od piękna
Dla piękna by nie ocalało
Spojrzenie zachodu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.