Umieram

umieram, bo jestem bardzo samotny
umieram, bo ostatni dźwięk już dawno
stał się pierwszym, bo wnętrze z którego…
który i cały akt już nigdy mnie
nie wyręczy.

bo będziesz przy mnie Boże i nie opuścisz
mnie tak, jak ja opuściłem ciebie za życia.
i wybacz mi to, nie chciałem tego
ale tak kazali mi ludzie najbliżsi i tego
im nie zapomnę, bo zapomnienie jest
tylko prawidłowe dręczonym zegarom wojny.

zmieniony przez tysiące ludzi, którym byłem
nikim – teraz jestem przy Tobie i pragnę miłości
do drzewa i słońca.

umieram, ale już jestem wesoły i na kamieniu
stanę by poczuć trochę gorąca, które
zainicjowało twórczość, bo była ona dla Ciebie
bo nic innego nie umiałem, jak tylko kłamać
w słusznej sprawie.

jak tylko płakać w nocy
do poduszki, jak tylko szeptać w trosce
o adresatów, by i dla nich coś się otworzyło –
coś zamknęło. Umieram, bo wiem,
że tam gdzie idę jest mój prawdziwy dom
i tam we wszystkich pokojach jest pokój i jakaś
miłość skryta w kącie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.