wuelka

wytęż wzrok a lutnia zagra ci na wschodzie zimowego nieba,
spal wszystkie haiku w krematoriach faktów i ambicji
na kominie archanielskich kołchozów – siedzi zabłąkany
szerszeń i w imię stu tysięcy obwieszcza nową prawdę

starego słowa, jest ciebie tyle, a herszt złoczyńców, pisze
dalej telegramy z atlantydy i toscanii na tarle marzeń, na
rannym szronie głębia spowita czernią pajęczą tuszu
z kałamarza. pędzę pociągiem w dal, ja omylny poliglota

twoich ud, z wuelowską teorią miłości wyczekując jakby –
jakby? żądła – miłosnego wybawienia. jestem psem
twych pragnień i mimo, że świat był mój pragnę czynić

sobie ziemię poddaną, zwalczać ból i wylęgać z popiołów.
scal mnie do rytmu a zagram z łabędziego: ryż rutyny poety
i błędną piosenkę włóczykija, karmin choćby dla żartu

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.