jabłka czerwone jak miłość

bo wszystkie matki świata powinny czuwać
nad lekturami swoich dzieci

– jest poezja, choć czysto piękna, powabna, inteligentna,
niewierna rysunkom na ścianach, murach, kartkach
– nie pociągają mnie minuty, bo wiem, że ile w godzinie,
a godzin w wieczności

pięć słów miłości, pięć języków zapytajmy wiatrów

– już wiersze pozostały
w skrzyni, religia zapieczętowała – mam za sobą zweryfikowane życie,
czerwone wino już wylane, wzdychanie
do Barcelony, którą w gardle zduszę, jak pewność
ostatniego amen

jest pierwszą prawdziwą przetłumaczalną
piosenką końca świata, przerwana struna w wiolonczeli
– walls na ścianę ulicy Brackiej utkany z anafory

zgubiony klucz do komedii w równowadze

– lizanie słowa przed nocą, nielegalne wiersze
niczym motyle w brzuchu, oznajmiają miłość do dzieła rąk boskich,
których nie da się unieważnić

nierówne złotemu chłopcu, pod stół schowane
ręce, ku lepszemu kruszeniu chleba
świata pantofli z „nowego targu”, nie zajmujmy się smogiem
kupuję wiatr i kilka kroków jeszcze,

jak życie w chacie z bali,

założony z rynną o kilka słodkich kropel
– konsekwencje nie do oszacowania

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.