Okłamały nas gwiazdy

W gwiździe, w szepcie jest intencja złożona z owoców miłości
kwaśnych pod kruszonką, a jednak palą się uszy w gardle

bo dźwięk rozchodzi się z pokolenia na pokolenie, szansa
na popiół w piecach o oddechu cięższym niż Boga, który

tworzył arkany nad przylądkami dobrej nadziei. Zanim znajdą
klucz do gór wytartych ideą i snopem, który padł by nie

urazić pastwiska. Rozstrzelone gwiazdy na ziemi prywatne
szturmy, bardziej zatwardziałe niźli kamień. Samym wzrokiem

zjedzone popołudnia, w których farba nie zdążyła jeszcze
zaschnąć, na sztaludze z obrazem września, kiedy kłamali

wnuki smaków. Kropelka osiadła – precz z nitką płótna! Nie
zmieścimy się na tym samym promie w uśmiechu

Człowieczym

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.