* * *

będziemy upijać słońce
w beczułce z gradem
żadnej zasady ortograficznej

a przecież powiedziano:
„żadnej pracy się nie boi” – więzień kałuży
usiądź wygodnie, nie czas na kawę kotku

najpierw zajdzie słońce, potem fakt,
a w rezultacie, ona

i wojna światowa
zabierze nam pisklę, które zawsze
w środku poematu przesypuje
piasek w klepsydrze, między ludzkimi oczyma nie ma wierzb

papierowi kochankowie wydadzą
noce, na pniu wiersz o charakterze
spowiedzi

świnia, pies czy kura
zostanie zarżnięta, jak kamień,
który na widowni nie wie, jak wygląda w oczach świata

dla siebie mgła będzie kurtyną,
jak dzwon drżący
na przyszłe jeziora położą całun

i nikt, kto nie znał cię osobiście
nie poświadczy, że wiecznie stojący w kolejce

otworzy usta dla słowa
ryby zejdą z warty, by rozpocząć spór
o parasole, których szyje przeklęły ulice
dla jazdy wozom o trzech kołach

list od lata przyniósł renesans
rozwódka poślubiła całą drogę mleczną

czego nie zdążył zrobić przez 87 lat

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.