tyle wieczoru, ile apokalips z pierwszym razem

nie otwieraj szuflad z przeznaczeniem
tu; przepływa dotyk świata, przez aleje
zasłużonych. kocham wolne obłoki;
ręce precz od tej książki,

czekaj na moje wiersze – niższy od poprzedniego
stulecia, mnie w miejscu, w którym
zatrzymało się słońce, a może ty się za-
trzymasz? pociągnięci za język

– drzemy fabułę, na sali sądowej dwa
obozy, w jednym umierasz za prawdę,
w drugim rodzisz się, by przynieść kłopoty,
nie matce, ojcu ale polskiej poezji.

proces pozwala na obronę, ale uczelnie
bronią się same. jeśli masz żart, to
masz przyjaciół, dowody – wrzuć je do
wody, nie wypłyną,

bo żywioły zawsze żyją w symbiozie.
zwolniło się stanowisko,
w sprawie śpiących mgieł, wiem, że wiersze Tuwima
zasiadają na ławkach, może będę ojcem

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.