na salony

daleko są góry w kolorze kaparu
a ja widzę senne plemienne zaklęcia
które należą się wierszom
ale tylko tym, które na ścieżce utykają o podeszwy
nie zazdroszczę nowym dniom
listów z kamiennego milczenia
bójmy się wszyscy
i bez wyjątku tłumaczeń na kilkadziesiąt języków
czekając na nasturcję, która
wzburza pędzące owoce milczenia w kierunku
w usta demokratów

 

a nic mi z przydziału soli i mleka
będę zobowiązany
pracować ponad siły

 

na krzyk gorejący założę uprząż, choć nie chcę mówić
wykreślę zdania o lwie
z wszystkich średnich książek

 

ziemia wie, że za tym stoją ci sami ludzie, o co walczy polska

 

miłość do więzienia
to zaklęcie niewybaczalne
pociągam za klamkę

 

i widzę pokój cały dla nas

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.