tysiąc rąk, tysiąc nocy

upadłem w długie pożegnanie, objęły mnie lasy echem dnia,
a ja wtulony w komedie – śmieję się z linii dłoni tajemnicy

 

trzech osób dla których dzisiaj, wczoraj i jutro ma pewność
czysto teoretyczną, skazany na zagładę przez ciśnienie

 

fraza nie potrzeba Rzeszowszczyźnie, dla ogółu jestem dawcą
dylematu – czy już nie szukać źrenic, czarnych, bo

 

bezkulturowych – ślubne, urodzinowe, okolicznościowe?
wpatrzony w świt współczesnego początku, uwalniam niebo

 

ze skrzyń powszechnej myśli, że tysiąc rąk zastąpi tysiąc nocy,
gdzie stopy mają chodzić, a wiatry starowieku między sosnami

 

wieją chyląc czoło ziemi obiecanej, zachwyceni zenitem
śmiejemy się z romansu słońca z księżycem

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.