jest w tym odrobina sensu

nie mam nic
fabryka siły i kumple po fachu

dają mi bezpieczeństwo i przynależność
nie należę do grona silnych

nadużywam słów „kurwa”, „jebię”, „ja pierdolę”
bo język nie dał mi wyboru

urodzony w slumsach, wśród drzewa gorejącego

– łatwo mnie policzyć,
bo jestem portretem, witrażem własnego

zniechęcenia, dostałem od losu dziesięć oddechów dla Warszawy w noc Sylwestrową
– doskonała równoległość

pomiędzy liniami odstępy wszechwiedzące

ja biegnę po ciebie, bo „kurwa”
zapomniałem o randce ze Słońcem

zrywam ze wszelkim konwenansem,
żeby dać Ci czyste tablice

i rąbek wiosennych zorz, szkatułkę szczęścia,
wiatru śpiew

pod kontrolą trenera
muszę być skromny

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.