Szczyt możliwości

daj mi dwanaście godzin
abym mógł rozważyć połowę cyklu słońca
daj mi sześćdziesiąt minut
abym mógł przeczytać książkę, wyjść na spacer
a w trzydzieści sekund można
umyć ręce
brudne od wyboru między czarnym a białym
miedzy krokiem milowym w czeluści poezji
nie dane mi jest mocować się
ze wskazówką wstając rano i depcząc w celach przesądnych
dwie połówki łącząc klejem nierozerwalnie
w jedną całość

jest jeszcze gdzieś szczelina
słowo wstępne – pierwsze, które ja jako stary człowiek
na szkolnej lekcji literatury
przyswoiłem na pamięć oddając światłu
całą gamę pięknych wyrazów –

posądzony o nieistnienie, w zaściankowym kraju,
daję ci sześćdziesiąt procent szans dla iskry?
bo w jeden rok możesz urosnąć, w jeden rok możesz zgasnąć
a sztuka to i tak wytrzyma,
kiedy w ponadczasowym
pędzie dziadkowa gawęda

opowie, gdzie poeta mieszka

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.