Stoisz do mnie plecami

stoisz do mnie plecami – ty matka niepojętych
słońce zabrało mi cień, góry trzymają się podłoża
– zjawiska niewyrażalne, chochliki drukarskiej czcionki
słowa sfingowane w rulon zaćmienia, po

 

co komu alternatywa – piętro wyżej
tłumaczyć roswell?
pierwsze, drugie, jako pierwsza czy zakochasz się miłością pojedynczą?
coś, co przerodzi się w maksymę

 

czy zapłacą mi dolarami za nagrodę kapituły?
ewidentnie grabiąc ślady zatuszowane, zmydlone

 

straciłem wszelkie znamiona wiary,

 

zanim znajdzie je i opisze wycie wilka, wilczy humor
dojrzy rany od incipitów – sfingowane
pointy bóg chodzi po tatrach szlakami romea i julietty
adama i ewy – bałamuci podróżnych stelażem
progu słów, nic mu z atramentu, którego kolor
milczy zaniedbaniem

 

ja suma i różnica nieuważnych tez
uniwersum słów, jeżeli sprawiedliwość jest tym czego szukasz, nie może być świata

 

odnajdę cię w marskości ołowianych przestrzeni
gdzie wyłącznie rozszalałe
słowo powstanie z piasku w męskiej aktówce
kątomierz, linijka, ołówek, boże czy tyle przyborów
wystarczy byś oddechem mógł nakreślić pytanie bez odpowiedzi

 

wstecz i naprzód zespolone powietrze

 

konwencję, świadkiem pod słońcem największych zasług
ku początkowi stworzenia?

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.