Poema naiwne

– posądzony o walkę z ogniem
między świeczką a prądem
fala – dygresja uderza o brzeg
– pragnę postawiać przecinek
siebie samego całym ciałem czując bezwstyd mojego wyznania
– nic mnie tak nie bolało nigdy jak przerwa między wierszami
śpiąc – pracujesz nad stworzeniem
ręce z dystrofią zatrzymały galop kęp
wdychanych przez słońce
wyrażam zgodę na twoje przebywanie
– poeci cierpią za miliony – w dźwiękach trąbek
dałeś do myślenia, jest jeszcze jedna z nienazwanych
ulic – popadam w całkowitą zależność,

bo jeśli

odkochasz się od ziemi, a ujmie
cię największy chyba dziw:
– że kiedy nim się delektować
samym w sobie – palce utkane z mgły,
gdyż podtrzymuje go tylko dążenie do wyjścia poza,
dokądś, na drugą stronę,
bo co każdy wie, wie tylko dla siebie
– to chyba znaczy: czas nie jest rodzajem żywiołu,
ani uciekając się do innej metafory nie jest
– urlopem, który wziął ocean
w zamian za ziemską drogę

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.