Liść jesienny

iglastych

jesiennylisc
– pragnę tylko warszawskich drzew których się nie przesadza
ojczyzny jednej jak chryzantema bliskości z gwiazdozbiorem
i jeszcze kilku książek podczytywanych przed snem
oddanych do bibliotek świata z ugodą daty ważności

 

– markowych atramentów na kałamarz złożony z powodu
pieszczoty i uderzeń słońca na bakier z pismem – stalówek
piechotą czy boso do tego co stale obecne – ostrych
– jak korzenie sekwoi treści niewymiernych z podróży

 

– wiatru wydartej strony świata wyłożę ci tysiąc lat
w jeden cień „czas ludzi cienia” nastręczy „jeden taki dzień”
przywrócony do życia bo gdybym cię kochał dzisiaj
jutro nienawidził cierpienie i wszystko co robię robił dla

 

spleenu a emocje chciał wydrukować gdzieś na kartkach
brakło by drzew genealogicznych borów szukam swojej
planety pośród książąt i rojów muzea aby doświadczyć
– wszystkiego co jest udziałem człowieka otwieram

 

usta Syrenka wodzi mnie w austerie fal jak korona z igliwia
– zanieść tam skąd przyszedłem modrzewia dziś noszę ją
na głowie choć cierniowa bogini i Bóg walczą o honor
wersów spowiednicy tamtej wiosny

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.