U progu jesieni

– Chciałem żebyś była „Unforgiven”, chciałem, abyś lśniła na tle nieba pokrytego amerykańskimi gwiazdami. Byś śmiała się drwiąc z najgorszych dramatów napisanych piórem Isaaca Singera, bo płakać nie wskazano, wędrując „Szlakiem Łez”, przez “aleję Jesiennych”. “Być albo nie być?” – ty nadal chodzisz po świecie, jakby tu łatwiej było wierzyć w paradygmat – wiatr, gdy uderzy zniszczy pokolenie; tak rodzi się człowiek, niszczy i umiera, jak kot Schrödingera upajam się kolorem kwasowości – przegryzam cytryną fundament epoki i prawo kanoniczne, a bliskie są związki i jakość wiersza w murowanej Warszawie – w łóżkach pustynia i owoce.
– Biegnąc do glinianego dołu, gdzie strach mojej wczesnej młodości, to, że wydorośleję, to znaczy stracę zapał do zajmowania się sprawami umysłu. Ale przekroczyłem trzydziestkę, żyjąc bezustanną ciekawością słowami, które jeśli upadną, dosięgną wyższego stopnia wieku dwudziestego. Nadrobię żale, uskrzydlone idee. Że jeśli bliskość porwie manekiny z jedwabiu, a tancerz obudzi się z grand prix snu, przecierając ręką oczy – będziemy pisać o zimnych początkach i gorących końcach, wygnani z uniwersytetów w nowele dydaktyczne, będziemy spontanicznie blaszaną łyżeczką wybierać źdźbła herbaciane.
– Weź i czytaj, piekarze rozdają bułki, śmierć śmieje się z pierwszego wersu i frazy. Sam rdzeń naszej istoty połączony trzema rzeczami owocuje herbatą?
– Moja dzikość pcha motyle w kontynent. Dobranoc mówi diabeł.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.