Rysunek magnolii na szczycie Mont Blanc

– Rozpierdolić od podstaw ten kanon i formę, choć nie taki scenariusz
pisany był mi podczas rozdawania talentów w niebie,
– chcę rozpierdolić ten kanon
i całe zło zostawić poza dyscypliną zawartość i zakres objęta cenzurą.
Wszystkie strony konfliktu powinny wykonać dwa kroki do tyłu.
Spalony most po kładce niebieskiej spaceruję:
„popatrz jaki mamy burdel w Poezji?”
ład i poziom – ułożona w pozycji bezpiecznej czeka kolejnego wzoru,
pragnę zacząć wszystko od postaw –
zespolić w jeden organizm wszystkie członki
– kanony, formy, gatunki, nadać nowy ton gramaturze,
byś wrócił z tarczą, jak pisał kiedyś Hipolita grecki
i tłum ludzi?
Silnych ludzi,
zechciałeś mnie stworzyć poetą, i teraz pora, żebym
złożył sprawozdanie pełne wdzięczności –
jest moje serce, choć poznałem niedole tego zawodu
i wykrzyknikowy ton rozmówców, „kto, gdzie,
dla jakiej maksymy?”
Białego szaleństwa oportunisty piechura
– żółtych koszulek nałożonych na tors lidera;
długodystansowych wspinaczek na dach występnej reputacji.
W imieniu jego.
Czas próby,
czas rezultatów.
Na rysunkach ból szlaków, niepojęta sprzeczność nie odjęła mego podziwu?
dla deszczu i zmarzliny?
Dosyć kontrowersji, sprzeciwu interesów, fermentu
– „niech polemika zabrzmi godnie” w ustach,
na kartkach i w podaniach niech śpi
dziecina.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.