Valencia

– krnąbrne, buńczuczne, dumne. próżne, pogardliwe, wyniosłe.
kapryśne, zmienne, dziwaczne, słowo mego wiersza,
oparte o skandal. w sztuce. pierwszy wodzirej hamlet stojący przed wyborem pisać
– nie pisać, dzwonić – nie dzwonić, do siostry głoski, córy strofy.
nieobecności krzyżują się jak stare zwyczaje. róże i pistolety na stole z bibuły,
pewna wypadkowa świata – zbudowanego z inferno.
dzikie czereśnie rosną dziś we mnie, jak filiżanki
najbardziej nobliwej kawy, umarli pukają w ilość słów rzuconych na wiatr.
– jestem człowiekiem na styku tajemnic, obmyty letnią watrą słońca
– wędrujących z mostu ograniczonego linami,
powietrze uderza o ręce, wszystkie płonące drzewa,
jak dożywocie są tylko chorobą
współczesności. grzech ma wadę atrakcyjności
– została mi ostatnia zapałka, kiedy księżyc
nie patrzy, i gałąź pod ciężarem zgięta fala poezji
– wypalił się brak sugestii i teoria,
którą noszą w sobie zwolennicy piasku.
przesypałem pół plaży, pół morza przelałem.
późno zauważono
– sceptyczną ranę na środkowym palcu
– zakażenie, jego rozbój i bezprawie,
w układzie korzennym, bo nigdy od ciebie nie odejdę miasto,
właśnie dlatego nie przeżyłem zorzy
– zwycięstwa swojej nauki. jestem winny skarbom połowu
i błędom brzydoty?
ogniu, potęgo domowego
ogniska

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.