Zaraz po urodzeniu nadano mi isbn

„Zaraz po urodzeniu nadano mi isbn”

 

nie sądzę bym opanował się literom. nadano mi ramy do zaspokojenia

formy poborowy języka, z kategorią najwyższej gotowości służenia

kulturze opanował usta – słowa mimowolnie wydostawały się poza granicę

dobrego smaku, nagrodzony przez dolę życia z racji stanu: cieczy,

skały, gazu „do gazu panowie do gazu” mówią usta głodne puenty. kleks

wieku, bo ten dotknie każdego, jednak czy to co wcześniej się działo

 

zrobiło na nim wrażenie, zrobiło z niego prawdziwego mężczyznę? z krwi,

owacji i metafory? za dawnych czasów służba wojskowa łamała

życiorysy ale nie charaktery, a w kajutach śpiewano przyśpiewkę:

„przyjedź mamo na przysięgę”, „wracając chwiejnym krokiem po oblężeniu

nad ranem”  – cywil, jak dobry towarzysz łakomy wytrawnych point,

uszył na drutach harfy Apolla – sonatę z 39 wierszy o wódce i papierosach

 

Świetlickiego. uczynione na przestrzeni er, mileniów, wieków, cienkie

obostrzenia. dłuższy niż niejeden staż – poezja nie zmieniła się jak

tworzywo – jej kształt i zawartość z rejestru gdziekolwiek ze surowca

słowa, jego dziecięcego głosu powstają rzeczy niebywałe, ich rozkochane

ciała spaja myśl kołyszącej drużby

1 Comment

  1. “Służba nie drużba” zupełnie jak “powołanie do pisania”. Piękne i ciekawe opowiadanie poetyckie zatopione w polskiej rzeczywistości (wczoraj i dziś).

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.