Ballada słonowodna

„Ballada słonowodna”

 

wyszedłem na ludzi, bo kontakt z publiką

nie jest mi obcy, wiedz jednak marinizmu brak mojej łajbie –

kiedy na świecie niemożli­we są tyl­ko trzy rzeczy:

scho­dy do nieba, most przez morze i sprawiedliwość

 

odgrywam rolę idola, a moje ułomności i zalety

wynikają z braku umowy z public relations

kłamałem, że „publiczność oklaskuje sztuczne ognie,

ale nigdy wschód słońca”

 

publiczność bije brawo do księżyca, kiedy budzą

się schizofrenicy i inne gatunki literackie (zagrażające

wyginięciem) do słońca zakopuję mogiłę

człowiek zaś, jest jak morze: ma swo­je przypływy

 

i odpływy dziś „przychodzisz do mnie z jagodami”

a ja kocham cię miłością do morza, w każdym

porcie dławię się uczuciem, trud­no się puścić bez wiosła

na morze, jeszcze trudniej ujarzmić estradę

 

pod sceną, albo na statku gdzie wzniesiony żagiel

niesie mnie w kierunku, kto przez morze płynie, zmienia

niebo i charakter, ale nie miłość do żargonu

chodzę po tafli – jeśli sam so­bie rzucisz cumę – bosmanie,

 

to woda so­dowa nie uderzy do głowy

1 Comment

  1. Morze jako żywioł, z którym się trzeba zmierzyć, tak jak w życiu z trudnościami 🙂 Najbardziej podoba mi się zakończenie. Może zaistnieć w moich “ulubionych sentencjach” 🙂

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.